Łapę się na takich myślach. Nie wiem kto włożył mi do głowy takie postrzeganie świata. Może już tam było w chwili urodzin.
Czasem, kiedy robię coś "nieodpowiedniego", w pewnym stopniu chcę żeby mnie ukarano. Ponownie nie wiem kto włożył mi do głowy takie pomysły.
W rzeczywistości sprawiedliwość działa tylko w oficjalnym świecie. I to tam gdzie komuś chciało się o nią zawalczyć. Po kryjomu wiele osób łamie zasady, przepisy i przykazania. Jeśli dobrze skalkulowali rachunek prawdopodobieństwa, to pewnie nie spotka ich żadna kara.
Jak żyć w świecie wyzysku, krzywd i niesprawiedliwości? Wśród zbyt wielu zasad i zbyt wielu osób, które je łamią lub wykorzystują przeciwko nam? Jest trudno.
Może nie warto postrzegać świata w kwestiach co wolno, a co nie wolno? Może warto zadawać sobie pytanie jakie są konsekwencje moich czynów dla mnie i dla innych? Dążyć do korzyści swojej, nie stwarzając niekorzyści dla innych?
Co jest dla mnie korzystne?
Kto decyduje o tym co jest dla innych niekorzystne?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz